Najtragiczniejszy friendzone świata - "Notre Dame de Paris"

Hello!
Pierwsza wzmianka o "Notre Dame de Paris" pojawiła się na blogu 10 sierpnia 2013 więc ponad trzy lata temu. Wtedy nawet nie myślałam o tym, że kiedykolwiek będę miała możliwość zobaczyć musical na żywo. W 2014 byłam na "Ale musicalach", gdzie zaśpiewano "Czas katedr", ale już wtedy znałam "Belle" i Katedry w wykonaniu Janusza Radka. Gdy w zeszłym roku usłyszałam, że Teatr Muzyczny będzie robił Notre Dame to początkowo myślałam, że to nieprawda i niemożliwe. Gdy okazało się, że faktycznie robią, to chciałam od razu kupować bilet na prapremierę. Do czego ostatecznie nie doszło. Później z różnych powodów myślałam, że w końcu już tego nie zobaczę. Ale jednym z plusów moich studiów są zajęcia z ludźmi kultury, na przykład z dyrektorem Teatru Muzycznego. Takim cudem wczoraj byłam na "Notre Dame".

To nie jest obsada tego spektaklu, na którym byłam, ale zdjęcie jest z Belle. Autorem zdjęcia jest Piotr Manasterski <źródło>

Myślałam, że emocje będą podobne jak w przypadku "Ale musicali", ale "Notre Dame" nie było dla mnie tak zaskakujące jak chciałabym, aby było. A z resztą przeczytajcie sami.
Dane personalne (z fanpage Notre-Dame de Paris [Fani Polska/ Fans Pologne]):
Esmeralda: Ewa Kłosowicz
Quasimodo: Janusz Kruciński
Frollo: Piotr Płuska
Phoebus: Przemysław Zubowicz
Fleur de Lys: Kaja Mianowana
Gringoire: Maciej Podgórzak
Clopin: Krzysztof Wojciechowski


Wybaczcie tytuły po francusku, ale po polsku nie ma takiej ładnej listy. Ta pochodzi z Wikipedii.
 Akt I 
Le Temps des cathédrales - Gringoire - Czas katedr
Jak ktoś słyszał wykonanie oryginalne to pod wielkim wrażeniem nie będzie. Jak ktoś słyszał do tego jak Janusz Radek to śpiewa, to może go gryźć w uszy tłumaczenie. Mnie gryzło, ale nie było tragicznie.

Les Sans-papiers - Clopin & Chorus 
Clopin daje radę, nie ma się co czepiać.Ogólnie najlepszą rzeczą jaką się przydarzyła Teatrowi Muzycznemu jest zespół tancerzy. Niesamowici ludzie, niesamowite zdolności. Każda scena zbiorowa to coś niesamowitego. I one najlepiej wypadają w całym musicalu.

Intervention de Frollo - Frollo & Phœbus 
To nie jest jakiś szczególnie ważny utwór, wszystko było w porządku.

Bohémienne - Esmeralda 
Z aktorką grającą Esmeraldę był pewien problem, to znaczy nie wiem, czy pani Ewa po prostu tak śpiewa czy miała katar, ale zgodnie stwierdziliśmy, że wydaje się jak by miała zatkany nos i nie wszystko brzmiało tak jak powinno. Kolejna uwaga nieco bardziej ogólna, aktorom często zdarzało się nie dociągać gór, urywali jakby końcówki nuty, a niekiedy przedłużali nie te dźwięki (albo literki, na których był ten dźwięk) co trzeba. 

Esmeralda tu sais - Clopin 
Ciągle daje rade i w sumie nie zmieni się to do końca musicalu.

Ces diamants-là - Fleur-de-Lys & Phœbus 
Uważam, że rola Fleur to jedna z najbardziej niewdzięcznych ról jakie mogą być. Ani widzowie tę postać mogą polubić, ani jej nie lubić, a przynajmniej nie na typ etapie, ani w ogóle nie wiadomo, z której strony do niej podejść. Ale jedno trzeba przyznać, pani Kaja wygląda prześlicznie. Ze śpiewaniem tak różnie, ale i pod tym względem rola jest niewdzięczna. Febus, póki co, nieszczególnie się wyróżnia.
Ale warto jeszcze dopisać, że w Muzycznym bardzo ładnie działają światła.

La Fête des fous - Gringoire & Chorus 
Scena zbiorowa, znaczy wiadomo, że będzie bardzo dobrze. I jest. Patrzenie na tancerzy to czysta przyjemność, a ponieważ Janusz Radek tej piosenki nie śpiewał i nie ma z kim Gringoira porównać, to wypada bardzo korzystnie. Ale przypuszczam, że nawet jakby było, to pan Maciej by się obronił, bo wykonanie było bardzo dobre.

Le Pape des fous - Quasimodo
Co prawda to nie Garou, ale jest lepiej niż się spodziewałam. Byłam pewna, że szok płynący z porównania będzie większy, ale Quasimodo też daje radę całkiem nieźle.

La Sorcière - Frollo & Quasimodo/ L'Enfant trouvé - Quasimodo
Frollo śpiewa najlepiej z nich wszystkich.
A przy okazji tego utworu (utworów) dotarła do mnie pewna prawda dotycząca całego musicalu. Jeśli ktoś wybiera się na niego nie mając zupełnie pojęcia o fabule książki (znajomość bajki Disneya może pomóc, a jednocześnie bardzo zdziwić, bardzo) można kompletnie nie zrozumieć skąd wynikają relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami. Nie wspominając o psychologizacji (choć w drugim akcie się zdarza). Ale co, skąd i dlaczego, raczej nie. Jeśli bardzo uważnie słucha się słów, to jeszcze, ale ogarnianie na raz słów, gry aktorskiej, muzyki i na przykład tancerzy to bardzo wyczerpujące zajęcie, więc ławo coś może umknąć. A gdy to tego dojdzie, nagle można się nie znaleźć. Co ciekawe, znalazło to potwierdzenie wśród moich znajomych, którzy wyszli z sali i nie ogarniali.

Les Portes de Paris - Gringoire 
Byłoby bardzo dobrze, gdyby nie te niedociągnięte, urwane góry. Ja nie wiem czy to jakaś maniera, żeby nie dośpiewywać wszystkiego, czy moda czy coś jeszcze innego.

Tentative d'enlèvement - Phœbus & Esmeralda 
W porządku, ale trzeba mieć na uwadze wszystkie uwagi poczynione wcześniej.

La Cour des miracles - Clopin, Chorus & Esmeralda 
Clopin daje rade, tancerze dają radę nawet jeszcze bardziej. I mogłabym się nie powtarzać, ale warto chociaż w ten sposób ich docenić. A Gringoire w worku na żywo jest tysiąc razy bardziej zabawny niż na nagraniu. 

Le Mot Phœbus - Esmeralda & Gringoire 
Poeta nie ma takiej cudownej maniery jak oryginał, ale z czasem można się do niego przekonać; a piosenka po polsku, co zaskakujące, brzmi prawie tak samo dobrze jak po francusku.

Beau comme le soleil - Esmeralda & Fleur-de-Lys 
Cudowność - coś czego nie było w oryginale (jak pisze oryginale, to mam ma myśli nagranie z 1999 roku). Mianowicie postanowiono wykorzystać cienie, w taki sposób, że aktorki coś stały po dwóch stronach sceny, to rzucały cienie na środek horyzontu, tak że był one bardzo blisko siebie, a tło było takie subtelnie słoneczne. Febus, do którego piosenka jest skierowana wychodził na środek sceny i stawał pomiędzy cieniami rozdarty, co ma bezpośredni związek z kolejną piosenką.

Déchiré - Phœbus 
Która też jest zrobiona nieco inaczej niż w oryginale i bardzo na korzyść gdyńskiego przedstawienia. Otóż scena jest podzielona przesłoną, przed nią jest Febus, za nią tancerze. I w przeciwieństwie do wersji z nagrania nie wszyscy cały czas są oświetleni, ale są oświetlani punktowo, na przemian. Niesamowite wrażenie. Nasz Febus też dużo bardziej miota się rozdarty po scenie. Utwór jest bardzo, bardzo dynamiczny i robi piorunujące wrażenie.

Anarkia - Frollo & Gringoire 
Ładna, krótka wstawka, nie ma się czego czepiać

À boire ! - Chorus, Frollo & Quasimodo 
Wszystkie piosenki Quasimodo są takie emocjonalne, uczuciowe i raczej smutne,  i panu Januszowi dobrze wychodzi przekazanie tego komunikatu. A i bardzo ładnie zagrała to Esmeralda.

Belle - Quasimodo, Frollo & Phœbus 
Jak ja się bałam nadejścia tej piosenki. W tłumaczeniu, w którym śpiewa ją Janusz Radek znam ją na pamięć (ale nie mogę nigdzie znaleźć informacji kto tego przełożenia dokonał) więc każde inne gryzie mnie w uszy. Nie było tragicznie, ale z jakiegoś powodu tłumacz w kwestii Quasimoda użył słowa '"pierwej", które nijak nie pasuje, a słuchacza wybija z rytmu. Chociaż całe tłumaczenie Belle było jakieś takie anachroniczne. I nieco zbyt dosłowne. Ja wiem, że Francuzi nie należą do zbyt pruderyjnych narodów, ale polska wersja zyskałaby dużo na większej poetyckości. Nie wiem jak Wam, ale mi bardziej podoba się wersja "Dziś zerwę kwiat co imię ma Esmeralda" (i tak wszyscy wiedzą o co chodzi) niż "Dziewictwa kwiat zerwę Esmeraldy". Tym bardziej, że jest też polskie wykonanie z Festiwalu w Sopocie, gdzie śpiewa Garou (on akurat po francusku), ale Robert Janowski i Piotr Cugowski po polsku i choć tłumaczenie różni się od tego Radka, to kwestia wspomniana wyżej jest przetłumaczona tak samo.  
Polska Esmeralda jest odrobinkę mniej zmysłowa w tym utworze niż francuska, ale w momencie fragmentu Febusa zachowuje się już bardziej jak Cyganka, a na przykład w momencie gdy Frollo klęka, klęka także większość zespołu. Niestety trio nie robi tak powalającego wrażenia, jak by się chciało, aby robił, ale jest jakieś robi więc nie jest tak do końca tragicznie.

Ma maison, c'est ta maison - Quasimodo & Esmeralda 
Tutaj jeszcze nie, ale później okaże się, że ten duet jest bardzo dobry. W tej piosence jeszcze nie widać wszystkich zdolności, ale stanowi pewną zapowiedź tego, czego można się spodziewać przy ich kolejnym duecie. A utwór zaśpiewany lekko, delikatnie, wydaje mi się, że tak jak powinien być.

Ave Maria païen - Esmeralda 
Ave wyszło ładnie, nawet pomimo tego wrażenia zatkanego nosa, chociaż miałam wrażenie, że nieco za mało aktorsko było pokazanych emocji. Końcowy efekt to też zasługa, świateł, bo jak wspominałam ładnie wykorzystywali w trakcie całego spektaklu punktowe światła udające witraże.
 
Tu vas me détruire - Frollo 
Frollo nigdy nie zawodzi więc nie ma się co czepiać. Chociaż słupy, które miały go zgniatać, nie działały tak płynnie jak by mogły.

L'Ombre - Phœbus & Frollo 
Scena z sumieniem-cieniem-Frollo robi wrażenie. A i zaśpiewana była dobrze.

Le Val d'amour - Gringoire, Chorus & Phœbus 
O ile tłumaczenie Bello było dość dosłowne, to już kabaret nieco wykastrowali. Nie zastosowano tej sztuczki z przesłoną tak, że tancerkom było widać nogi i był tylko jeden cień i to też tylko przez dłużą, ale chwilę. Jednak dwie rzeczy - stroje. Niesamowite, bardzo karnawałowe, srebrne sznureczki, wyglądały pięknie. Druga - to scena zbiorowa, a jak pisałam umiejętności tancerzy z Gdyni są do pozazdroszczenia.Więc jakkolwiek dziwnie to może zabrzmieć, biorąc pod uwagę, że jestem kobietą, to patrzyło się na tę scenę z ogromną przyjemnością. Ale to właśnie magia teatru.

La Volupté - Phœbus & Esmeralda 
Aktorom zaczął głos wysiadać chyba, bo Febus pod koniec wystrzelił takim fałszem, że nawet ludzie, którym słoń nadepnął na ucho to musieli usłyszeć. I polska scena cała odgrywa się na łóżku, bo w sumie ma większy sens niż rozdzielenie bohaterów. Cień, który rani Febusa robi w Gdyni większe wrażenie, głównie dlatego że sam jest większy, niż w oryginale.

Fatalité - Gringoire, Frollo, Quasimodo, Clopin & Fleur-de-Lys
Zakończenie pierwszego aktu było w porządku, bez szału, bez czepiania się.

 Akt II 
Florence - Frollo & Gringoire 
Tekstowo ten utwór niewiele wnosi do spektaklu, ale jeśli jest dobrze zaśpiewany, to może być całkiem ładny, a był średnio, ale aktorzy byli doskonale zsynchronizowani. Szkoda tylko, że minutę po usłyszeniu się o Florence zapomina.

Les Cloches - Quasimodo
Dzwony są cudowne. Chociaż początkowo Polacy latają mniej spektakularnie niż Francuzi, ale potem jak się rozszaleją, to nie można oderwać od nich wzroku. To jeden z momentów, w których nie wiadomo, gdzie oczy podziać, bo tyle się na scenie dzieje. Niesamowite. Gdy patrzy się co ludzie wyprawiają na tych dzwonach to można myśleć, tylko o tym czy się przypadkiem nie spadną, ale spokojnie to profesjonaliści.

Où est-elle ? - Frollo, Gringoire & Clopin 
Śliczna piosenka, ale niestety te z drugiego aktu mają to do siebie, że szybko się o nich zapomina i jeśli sobie nie przypomnisz, że faktycznie taki utwór był, to raczej nie będziesz o nim pamiętać. Gdyby możne był jakoś niesamowicie zaśpiewana, ale nie, nic z tych rzeczy.

Les oiseaux qu'on met en cage - Esmeralda & Quasimodo 
To ten duet, gdzie nagle okazuje się, że głosy Quasimoda i Esmeraldy niesamowicie do siebie pasują i są niesamowicie silne. 

Condamnés - Clopin & Chorus 
Słucham, patrzę i dochodzę do wniosku, że Notre Dame jest zaskakująco aktualne politycznie. Chodzi o kwestię imigrantów oczywiście. Ale głębsze zastanowienie zostawiam już każdemu z Was.
Jeśli chodzi o sam utwór to Clopin daje rade, a do tego jest to scena zbiorowa więc wszystko jest bardzo, bardzo dobrze. Wspominałam już o strojach, ale napiszę raz jeszcze, bo w sumie wszystkie był niesamowite.

Le Procès - Frollo & Esmeralda
La Torture - Frollo & Esmeralda 
Zasadniczo te piosenki funkcjonują tylko zestawione, oddzielnie trudno je analizować. W gdyńskiej wersji w pierwszej Esmeralda nie jest w celi, dopiero na zakończenie ją tam wtrącają. A zaśpiewane w porządku.

Phœbus - Esmeralda 
We francuskiej wersji mam wrażenie Esmeralda mimo wszystko jest nieco bardziej świadoma tego iż pan Słońce jej nie uratuje niż w polskiej. W naszej w tym momencie okazuje się, że bohaterka jest głupia i naiwna. Ale to już kwestia interpretacji.

Être prêtre et aimer une femme - Frollo 
Jedna z moich najbardziej ulubionych piosenek z całego musicalu. I cudownie, dramatycznie zaśpiewana, od razu można uwierzyć, że Frollo ma dużo większy problem niż Febus. A i aktorsko pan Piotr wspina się na wyżyny (tak myślę). Z tym, że tu jest kolejne absolutnie powalające tłumaczenie i samo możecie zdecydować czy w pozytywnym czy negatywnym sensie, gdyż w refrenie pojawią się słowa (mniej więcej, bo dokładnie niestety zapomniała) "Będę (lub chcę) brać ciało twe jak hostię (lub eucharystię, ale raczej pierwsza wersja)".

La Monture - Fleur-de-Lys 
Chciałam już napisać, że kompletnie nie pamiętam tego utworu, ale potem zdałam sobie sprawę, że po prostu był nieco inaczej zrobiony. To znaczy Fleur nie jest na scenie sama, tylko śpiewa tę piosenkę do Febusa, co ma dużo więcej sensu niż, gdyby była  tym momencie na scenie sama i zmiana wypada bardzo na korzyść całości. I to tutaj okazuje się, że Fleur raczej się nie lubi niż lubi.

Je reviens vers toi - Phœbus 
Lista jest przekopiowana z Wikipedii, a kolejność piosenek została w Gdyni zmieniona i to najpierw Febus tłumacz się, że został zaczarowany, a dopiero potem Fleur każe mu powiesić Esmeraldę. I bardzo dobrze to się ułożyło, bo jak wyżej pisałam, jest to dużo bardziej logiczne.

Visite de Frollo à Esmeralda - Frollo & Esmeralda 
Un matin tu dansais - Frollo & Esmeralda 
Te utwory też trzeba połączyć w jeden sens i fakt, że jest to drugi taki przypadek dobrze pokazuje jak bardzo Frollo jest dręczony przez miłość do Esmeraldy. Ale, o ile we francuskiej wersji, widać to na poziomie nie tylko fizycznym, to w polskiej chyba widać to tylko na tej płaszczyźnie, przez co całość bardzo traci. Bo Frollo w tym momencie rzuca się na Esmeraldę jak na kawał mięsa (wgl pomijam fakt, że głównym tematem całego musicalu jest to, że każdy chce się z nią przespać, a w gdyńskiej wersji widać to bardzo), w Francji było to zrobione dużo subtelniej.

Libérés - Quasimodo, Clopin, Esmeralda, Gringoire & Chorus 
Nie dajcie się zwieść przypadkiem, że teraz wszystko będzie dobrze, bo nie będzie. A dramatyzm tego utworu jest wielki.

Lune - Gringoire 
Ten sam przypadek co z Katedrami. Tylko Katery, mimo wszystko, wyszły lepiej. 

Je te laisse un sifflet - Quasimodo & Esmeralda
Dieu que le monde est injuste - Quasimodo
Chyba w tym miejscu padł komentarz Mart, że to "najsmutniejszy friendzone świata", który ja nieco przerobiłam i zatytułowałam tak notkę. Ale nie sposób się z tym nie zgodzić. A musicalowego Quasimodo naprawdę może być szkoda.

Vivre - Esmeralda 
Oprócz duetu z Quasimodo z tego aktu jest to najlepsza piosenka Esmeraldy w całym przedstawieniu. Po prostu.

L'Attaque de Notre-Dame - Clopin, Frollo, Phœbus, Esmeralda, Gringoire & Chorus 
Niesamowita kompilacja i robi ogromne wrażenie.

Déportés - Phœbus & Chorus 
Mon maître, mon sauveur - Quasimodo & Frollo
Gdy czyta się dane obsadowe i techniczne musicalu można znaleźć informację, że preferowany wiek widowni to 12+. I wierzcie mi nie jest to napisane dla formalności, bo pomijając kabaret i mało dosłowne tłumaczenie, niektórych kwestii, to w tym momencie Esmeralda zostaje powieszona. I to nie spokojnie, ale się miota na tym powrozie. A Quasimodo strąca mniej więcej w tym samym czasie Frolla ze schodów, nie wspominając o tym, że chwilę wcześniej zatłukli Clopina. To się nie do końca nadaje dla dzieci, a widziałam takie na oko 7-8 letnie dziewczynki na widowni. Nie wiem czy ich rodzice po prostu uznali, że spoko ich dzieci mogą to oglądać, czy przypadkiem myśleli, że to sceniczna adaptacja bajki Disneya.

Donnez-la-moi - Quasimodo
Danse mon Esmeralda - Quasimodo 
Doskonale wiedziałam jak to się kończy, ale wykonie ostatniej piosenki mnie pokonało. 
I jedna rzecz, na którą jakoś nie zwróciłam uwagi w nagraniu, a która mocno mnie zszokowała, gdy zobaczyłam ją na scenie, czyli 3 dodatkowe Esmeraldy unoszące się i tańczące na linach. Obraz straszny po prostu. 

W skrócie: wokalnie nie powala, oprócz Frolla i Clopina, do których się przyczepić nie można, ale zespół robi wielką, ogromną i świetną robotę, stroje mają cudne, wykonanie choreografii idealne. Zmiany i dodatki względem wersji z nagrania wypadają bardzo na korzyść gdyńskiej wersji. 
Wczoraj jak wyszłam z teatru wcale taka zachwycona nie byłam, a teraz widzę, że gdyby śpiewanie wychodziło polskiej obsadzie trochę lepiej, to absolutnie nie można by się niczego przyczepić. I gdyby Belle i Katery były zaśpiewane w tym tłumaczeniu co śpiewa Radek.

LOVE, M